wtorek, 17 października 2017

BYł rok 1957


Łodygowice na starej fotografii - plac przed kościołem

Plac przed Kościołem
   Flaga hitlerowska wisząca na wieży kościoła w Łodygowicach dzisiaj szokuje, ale trzeba pamiętać, że w trakcie II wojny światowej musiała ona powiewać tam we wszystkie święta narodowe III Rzeszy. Trzeba pamiętać, że cały obszar gminy został końcem 1939 rok wcielony do państwa Niemieckiego. Zgodnie z polityką narodowościową faszystów, Polacy zamieszkujący tę wieś zostali poddani ostrej akcji uświadamiania im, że nie są Polakami, tylko niemieckimi góralami, którzy posługują się językiem polskim. Ideologicznie akcję tę wspomagał wydany specjalnie Heimatkalender, który w licznych tekstach przedstawiał staro niemieckie pochodzenie tych ziem.

Często niektórzy przewodnicy oprowadzający tutaj wycieczki, nieświadomie nawiązują do tej niemieckiej propagandy stwierdzeniami, że ten  swoisty rodzaj rynku znajdujący się u podnóża kościoła który zawdzięczamy Niemcom, a mówiąc precyzyjniej kolonistom osiadłym tu na tzw. prawie niemieckim w XIII wieku
    Chociaż powyższe twierdzenia rozmijają się z rzeczywistością, to jednak jest w nich odrobina prawdy, gdyż regularny kształt placu faktycznie zawdzięczamy Niemcom, ale nie tym z XIII wieku, a tym, którzy przybyli tu na „wycieczkę z biurem podróży Wermacht”. O jego regularności najlepiej przypomina moje stare zdjęcie lotnicze.

Oto podczas II wojny światowej, kiedy Niemcy przeprowadzili pierwszy etap wysiedlania ludności Łodygowic, mieli już dobrze przemyślany plan zagospodarowania miejscowości. Urzędowy Komisarz dla rejonu Łodygowic, mający swoją siedzibę we Wrocławiu, wysyła 25 marca 1941 roku nader uprzejme zawiadomienie, a raczej list, do miejscowego proboszcza Henryka Lichoniewicza, w którym informuje: W najbliższym czasie zamierzam na działce 2350/2352, leżącej w Łodygowicach i należącej do parafii w Łodygowicach wybudować: plac sportowy, schronisko młodzieżowe, otwarty basen. Plac powinien służyć młodzieży szkolnej do nauki gimnastyki. Schronisko młodzieżowe byłoby jednocześnie miejscem kąpieli i przebieralnią dla korzystających z placu sportowego i basenu. Powinno mieć około 80 miejsc noclegowych. Poza tym mogłyby się tu odbywać kursy. Basen byłby dopełnieniem placu sportowego, miejscem ćwiczeń, ale jednocześnie miejscem wypoczynku dla przebywających w schronisku młodzieżowym oraz mieszkańców. Proponuję inwestycje te wykonać na Pana gruncie, ponieważ nie jest on rolniczo wykorzystywany. Prosiłbym Pana o darowiznę 5 hektarów potrzebnych gruntów na rzecz Amtsbezirk. Myślę, że z powodu niemożliwości rolniczego wykorzystania tego gruntu oraz podatków jest on dla Pana nieopłacalny. Jeśli darowizna nie byłaby możliwa, proszę o propozycję cenową na te grunty.

    Sprawa była bardzo poważna, gdyż ks. Henryk Lichoniewicz osobiście rozmawia w tej sprawie z kardynałem Adamem Stefanem Sapiehą, a później wysyła list do Kurii, w którym zawiadamia, że ten wysoki urzędnik sam osobiście chce przyjechać z Wrocławia, aby sfinalizować przedsięwzięcie. Równocześnie proboszcz informuje, że na gruntach, którymi zainteresowani są Niemcy, obecnie jest uprawiana wiklina, która daje ok. 500 marek zysku, a równocześnie służy on jako pastwisko dla biednych, którzy tam wypasają swój przychówek.
   Na tym etapie badań nie udało się ustalić, jak potoczyły się uzgodnienia.  Faktem jest to, że na terenie gminy miejscowe władze energicznie wzięły się do porządkowania tych terenów.

Dlatego też pod koniec 1941 roku Zarząd Gminy w Łodygowicach wydaje decyzję, o rozbiorze dwóch domów mieszkalnych, stajni i stodoły, które znajdowały się w pobliżu kościoła . Rozbiórka nastąpiła w 1942 roku.


 Plac utwardzono, a z kamieni fundamentowych z rozebranych domostw został wykonany murek, który miał za zadanie wstrzymywanie osuwania się skarpy. Powstały ryneczek został tak wyprofilowany, aby kolumny marszowe mogły swobodnie przegrupowywać swoje szyki. 

Męka pańska z placu została przeniesiona na cmentarz

Taką interwencję odnajdujemy na ulicy prowadzącej do Kościoła. Na pierwszym zdjęciu

 przestawione jest ujęcie wykonane przed 1939 rokiem, a na następnym widzimy już, że mur oddzielający ulicę od parku Otto Klobusa został zwalony


Na terenie całej wsi przeprowadzono daleko idące prace związane z prostowaniem ulic, co skutkowało tym, że nowe trakty wytyczono na przykład pomiędzy domem a stodołom właściciela lub też sytuowały studnie na środku skrzyżowania dróg.


 O pierwotnym wyglądzie placu przykościelnego i jego zwykłej zabudowie najlepiej świadczą fotografie z początku XX wieku, na których widać gęstą i nieregularną zabudowę.


    Przy tej okazji warto również spojrzeć na zdjęcie strażnicy, ze szczególnym uwzględnieniem dachu.

Tam znajdowała się wieżyczka z której Edward Imielski

  wykonał na wiosnę 1940 roku to wspaniałe pamiątkowe zdjęcie dzięki czemu wiemy jak plac wyglądał.


środa, 11 października 2017

Łodygowice na starej fotografii - Kościół


Najstarsze źródła historyczne informują, że parafia łodygowicka zapoczątkowała swoje istnienie w XIII wieku. Wszystko wskazuje, że budowniczymi kościółka, a może raczej kaplicy byli cystersi, którzy w tym czasie posiadali Łodygowice. Rozbudowa tej świątyni nastąpiła w latach 1634/1636 r.

Na początku XX wieku duży wpływ na to co działo się w Łodygowicach miała pochodząca z Żywca rodzina Miodońskich. Proboszcz Jan Miodoński, przez długie lata był dobrym zarządcą parafii.

 Jednak lata I wojny światowej i wielkiego kryzysu jakie przyszły po nim spowodowały, że kościół  został uznany za nie nadający się do remontu i godny tylko...wyburzenia! W tych okolicznościach pojawił się pomysł, aby starą i będącą w nienajlepszym porządku świątynię rozebrać na jej miejscu wybudować nowy kościół. Gdy to się nie udało, postanowiono wybudować nieopodal większy, z cegieł.


O tym, że były to poważne zamierzenia, najlepiej świadczy fakt, że ks. proboszcz dr Julian Gołąb w 1925 roku buduje cegielnię . Ze względu, że trzeba będzie budować nowy kościół w Łodygowicach, ogół parafjan się tego domagał, gdy analiza Politechniki Lwowskiej wykazała, że glina na polu plebańskim jest wyborna na cegłę i nawet znakomitsze wyroby ceramiczne, jak dachówki i rury kamionkowe, zdecydowałem się wybudować na gruncie plebańskim cegielnię. Nową świątynie postanowiono wznieść w miejscu gdzie dzisiaj jest parking. 


Na szczęście architektura kościoła w Łodygowicach została gruntownie zbadana i opisana na potrzeby Urzędu Konserwatorskiego w Krakowie. Urząd ten uznał, że jest to wysokiej klasy zabytek, którego nie należy burzyć, ale poddać gruntownemu remontowi. W tych okolicznościach nowy proboszcz ks. Henryk Lichoniewicz rozpoczął wspólnie z mieszkańcami żmudną i trwającą latami modernizację. 
Remont rozpoczęto od dachu i wymiany spróchniałych gontów.

Na zdjęciu  widać, że podłoga jest wyłożona z kamieni palastrowych, które dostarczył w 1842 roku Wojciech Kajzer, kamieniarz z Magurki.

Kamienną posadzkę wokół głównego ołtarza ułożyli Maciej Łukasz i Józef Klinowski, a dojście do niego zamykają żelazne balaski, które zostały zastąpione w latach 30 XX wieku wykonanymi z drzewa dębowego przez Józefa Kanię z Łodygowic.

Pełną modernizacje przeszedł główny ołtarz w prezbiterium, który jest dwuczęściowy utrzymany w stylu rokoko. Warto przypomnieć, że pierwszy ołtarz ufundował Antoni Kania . Ołtarz ten wyzłocono w Bielsku i stanął 21 grudnia 1716 roku.

 Natomiast obecny jest wykonany przez snycerza z Żywca Andrzeja Pachiewicza w 1804, z zamówili go przedstawiciele wszystkich wiosek należących do parafii .

Po modernizacji zniknęła kamienna posadzka, obok ołtarza pojawiły się dwie dębowe ławki ufundowane przez Otto Klobusa właściciela Łodygowic . Widać na fotografii j również, że chrzcielnica znajdowała się po prawej stronie pod amboną .

Autorem tych zdjęć był ks. Władysław Kropczyński, który zrobił pełną dokumentacje kościoła w 1938 roku .

Chór muzyczny utrzymany jest w stylu barokowym, wsparty na kolumnach. Organy firmy Rieger pochodzą z 1890 roku ). Zostały zakupione za ks. dziekana Jana Miodońskiego. Zaraz na początku I wojny światowej elementy wykonane z cynku zostały z nich zabrane, na nowo zestrojone zostały w 1917 roku. Na zdjęciu widać liczne flagi i pojedyncze drzwi wejściowe.

Wieża kościelna, której ostateczny kształt nadano w 1797 roku jest prostokątna. Wysokość wieży wynosi 27,30 m; u podstawy wynosi długości 9 metrów, szerokości 10,70 m. Na zdjęciu widać dojście do świątyni wąską ścieżką od strony Kępy


Stojąc na górze obok świątyni, widzimy na pierwszym planie dachy domów z placu przed kościołem, a w oddali most grunwaldzki i fabrykę mebli Reicha




poniedziałek, 9 października 2017

Z PRZESZŁOŚCI BIELSKA-BIAŁEJ: Biała

   
  

 6 i 7 października br.  odbyła się konferencji naukowej zorganizowana przez Archiwum Państwowe w Katowicach Oddziału w Bielsku-Białej oraz Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego. Spotkania z miłośnikami czasu przeszłego odbyły się w nowym gmachu Archiwum Państwowego w Katowicach Oddział w Bielsku-Białej.

Na wydarzenie przybył Przemysław Drabek, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku-Białej oraz miłośnicy historii i archiwiści.

Jest to trzecia konferencja naukowa zorganizowana przez BBTH. Tym razem odbyła się ona pod hasłem: Z przeszłości Bielska-Białej: Biała, a historycy i archiwiści w sposób szczególny zajęli się miastem Białą.

Konferencje otworzył i powitał zebranych dr Maciej Bujakowski, prezes BBTH, a wprowadzenie do zagadnienia przedstawił dr Jerzy Polak honorowy prezes BBTH.

– To kolejna nasza konferencja, która ukazuję historie miasta poprzez przybliżenie dziejów poszczególnych dzielnic. Tym razem naszym tematem przewodnim jest Biała i jej historia. Pamiętając o tym, że miasto bez historii przestaje istnieć przedstawione tutaj zagadnienia zostaną wydane w kolejnym tomie naszych Prac Historycznych – mówił dr Jerzy Polak.


Pierwszy wykład przedstawiła Katarzyna Kwaśniewicz, która podzieliła się  odkryciami jakie dokonała podczas konserwacji pergaminowej karty z księgi „Prothocollum Inscriptionis Privilegiorum et ius Civitatis Bialensis”.



Następnie Piotr Kenig przedstawił numerację konskrypcyjna domów miasta Białej w latach 1778-1914 i wszystkie zawiłości z tym związane.






Później dr Jerzy Polak zaprosił słuchaczy na spacer dawną ulicą Szpitalną i przedstawił jej historyczne obiekty ukazując przy okazji tło obyczajowe ich powstania.
- Obecna ulica Romana Dmowskiego nosiła do 1951 roku nazwę Szpitalna (Spitalgasse) i jest jedną z najstarszych ulic Białej. Położona jest między potokiem Niwka a zakolem rzeki Białej, na dawnym południowym fragmencie Kamieńca lipnickiego wykorzystywanym do XVIII w. jako tereny rolne oraz miejsce bielenia płótna, wydzierżawianym zresztą przez mieszczan bielskich. Po powstaniu osady Biała i przeobrażeniu jej w 1613 roku w samodzielną gminę tędy właśnie pobiegła granica między nią a Lipnikiem, która od 1723 roku stanowiła także granicę między nowo lokowanym miastem a tworzącym się Przedmieściem, włączonym w 1760 r. do Białej.
        Pierwsze domy rzemieślników bialskich powstały przy niej około połowy XVIII w., w 1766 r. został ulokowany obok nich drewniany browar miejski, który swoją działalność zakończył w 1873 r. Naprzeciwko niego stanął w 1774 r. (po I rozbiorze Polski) drewniany austriacki lazaret wojskowy, który funkcjonował do około 1855 roku, pełniąc także rolę cywilnego szpitala. Właśnie od tego obiektu cała droga została nazwana ulicą Szpitalną, która po raz pierwszy została ona wymieniona w tzw. katastrze józefińskim z 1787 r. Trzecim historycznym obiektem, który pojawił się przy ulicy był Szpital Miejski, który został otwarty w 1847 r. Mieścił się w rodzinnym domu Giełdanowskich, których przedstawiciel ks. dr Jan Giełdanowski zapisał go w testamencie miastu. Szpital ten został przeobrażony w 1861 r. w Szpital Powszechny (Powiatowy) i był finansowany przez władze krajowe Galicji. Funkcjonował w tym miejscu do 1910 r., po czym został rozbudowany na kamienicę urzędniczą (wyburzoną w 1979 r.). Przy ul. Szpitalnej wyrosła także w 1912 r. prywatna synagoga ortodoksów bialskich, zburzona przez Niemców po 1939 r., stał także parterowy domek na rogu z ul. Zamkową, w którym w latach 1904-1911 mieszkał i prowadził działalność ks. Stanisław Stojałowski, budziciel polskości w Bielsku i Białej, wybitny działacz chłopski i robotniczy, poseł i redaktor „Wieńca-Pszczółki” – mówił dr Jerzy Polak.




Drugą część konferencji rozpoczął wykład pt. Szkoły średnie Towarzystwa Szkoły Ludowej w Białej, który przedstawił Paweł Böttcher.

Natomiast dr Ewa Janoszek przedstawiła, bogato ilustrowany slajdami,  rozwój przestrzenny i architektoniczny Białej do 1939 roku,



a Jacek Kachel omówił kilka  wielkich wydarzeń i inwestycji jakie dokonano w Białej. Po nim o lasach miasta Białej mówił Jakuba Krajewski.


Całość dopełnił pokaz filmów, na którym Wojciech Kominiak zaprezentował impresje z dawnej Białej, który wzbudził dużą nostalgie wśród  widzów.




W ostatniej części Michał Jarnot przedstawił pożar młyna Neumanna w Białej w 1946 roku, a Przemysław Czernek mówił na temat roli nowych projektów architektonicznych i urbanistycznych w procesie integracji Białej Krakowskiej z województwem katowickim po 1951 roku.

Całość pierwszego dania zakończył wykład kierownika archiwum Pawła Hudzika, który przedstawił proces scalania „bialskiego” zasobu archiwalnego w nowej siedzibie Archiwum Państwowego w Białej. Jego szef Paweł Hudzik przedstawiał czym dysponuje placówka, która mu już ponad 3.5 tysiąca kilometrów akt i doskonale wyposażoną pracownie naukową.









W drugim dniu konferencji tradycyjnie odbyła się wycieczka ulicami Białej. Zwiedzanie które prowadzili dr Ewa Janoszek i Piotr Kenig odbyło się pod tytułem: Od Traktu Cesarskiego do ulicy Głównej. Z dziejów ulicy 11 Listopada.